Cena milczenia
Ile kosztuje zamykanie ust dziennikarzom? To zależy – od zamożności zleceniodawcy i rangi sprawy. No to, tytułem przypomnienia…
Latem 2016 r., gdy wybuchła afera Sensus Group i policjanci wkroczyli do siedziby PKP, aby dokonać rewizji, szefostwo PKP podjęło spektakularną akcję. Utworzony został specjalny fundusz na opłacenie artykułów udających normalne dziennikarskie publikacje. Pieniądze poszły do: Wirtualnej Polski, Dziennika Gazety Prawnej i specjalistycznych portali kolejowych. Podjęto negocjacje z tabloidami oraz Wydawnictwem Fratria (tygodnik „Sieci”) – nie udało nam się niestety ustalić jak się one zakończyły.
Akcję medialną PKP odnotował nawet Wydział Operacyjno-Śledczy Delegatury CBA w Warszawie i ocenił ją jako „niespotykaną”. Sporządzono notatkę w tej sprawie (poniżej).
„Dworce zamieniliśmy w lotniska” – zapewniał na łamach portalu Rynek Kolejowy w cichcem opłaconej publikacji prezes PKP Mirosław Pawłowski. Była to nieprawda, bo ochrona była dziurawa jak sito.
W aferze SensusGroup kolej straciła 2 mln zł. Bez przetargu zlecono firmie-krzak, która formalnie nie istniała i nie posiadała żadnej siedziby, ochronę antyterrorystyczną dworców. Chodziło o Światowe Dni Młodzieży i bezpieczeństwo pielgrzymów.
Spółkę tworzyli ludzie powiązani z politykami PiS i służbami specjalnymi. Sprawa karna przeciwko b. członkom zarządu PKP toczy się przed sądem I instancji.
2 507 komentarzy do “Cena milczenia”